Twoje Centrum Tekstów

Wierszyki: Jesteś w kategorii: A

Logowanie
Menu
Wybierz kategorię

»  A

»  B

»  C

»  Ć

»  D

»  E

»  F

»  G

»  H

»  I

»  J

»  K

»  L

»  Ł

»  M

»  N

»  O

»  P

»  R

»  S

»  Ś

»  T

»  U

»  V

»  W

»  Z

»  Ź

»  Ż

Statystyki

Kawałów: (2902 / 0)

Gotowych SMS'ów: (1991 / 0)

Opisów GG: (2628 / 0)

Aforyzmów: (8626 / 1)

Wierszyków: (2355 / 0)

Kodów do gier: (1632 / 0)


-----------

Użytkowników: 215

Komentarzy: 1

Osób online: 12

Wierszyki: A Dodaj wierszyk »

Wierszyki » A:

<<<     1     2     3     4     [5]   ...     12     13     14     15     >>>

Nie będę cię rwała

Nie będę cię rwała,
Konwalijko biała,
Bobyś ty na moje
Płochość narzekała.

Myślałabyś sobie,
Ze to na złość robię;
Rośnij więc szczęśliwie,
Gajom ku ozdobie.

Nie mam ja dziś komu
Kwiaty nieść do domu,
Nikt mi ich nie wyjmie
Z włosów po kryjomu.

Nie ma już sąsiada,
Co kwiaty wykrada;
Zdradziecki to chłopiec,
Ale słodka zdrada!

Pokąd nie przyjedzie,
Nic mi się nie wiedzie,
Bo wciąż tylko myślę
O młodym sąsiedzie.

I wszystko mnie nudzi,
Uciekam od ludzi,
Nawet zrywać kwiaty
Chętka się nie budzi.

Możesz więc w spokoju
Rosnąć tu przy zdroju,
Dziś minie nie przyjdzie
Z kwiecistego stroju.

Lecz gdy wróci luby
Zawrzeć ze mną śluby,
Wtedy, konwalijko,
Już nie ujdziesz zguby.
Adam Asnyk
13 październik 1870
~ Asnyk Adam

: 08.02.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 145 |

Bławatek

Jaki to chłopiec niedobry!
Tak mnie wciąż zbywa niegrzecznie,
Muszę się gniewać na niego,
Gniewać koniecznie.

Niedawno wyrwał mi z ręki
Zerwany w polu bławatek
i przypiął sobie do piersi
Skradziony kwiatek.

I jeszcze żartował ze mnie,
Gdym się żaliła na psotę,
Bo mówił, że ma coś więcej
Ukraść ochotę.

Że oczy moje piękniejsze
Niźli ten kwiatek niebieski,
Że chce pić rosę z bławatków,
A z oczów łezki.

I mówił dalej niegrzeczny,
Że mnie rodzicom ukradnie,
Tak straszyć kogo, doprawdy
Że to nieładnie.

Chciałabym gniewać się bardzo! -
Nie widzieć więcej... ach! trudno;
Wiem, że mnie samej bez niego
Byłoby nudno.

Ale go muszę ukarać,
Podstępu na to użyję:
Będę umyślnie płakała,
Niech łezki pije!
~ Asnyk Adam

: 04.02.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 200 |

Echo Kołyski

Gdym jeszcze dzieckiem byłBudzącym się na światGdy wątły żyvia kwiatJeszcze się w pączku krył,Na łono matka mnie brała,Pieściła i całowała,Gdym jeszcze dizeckiem był.Pamiętam po dziś dzień,Jak kojąc płacz lub gniew,Nuciła tskny śpiew,Co falą słodkich brzmieńDobywał uśmiech na nowo;I każde piosnki słowoPamiętam po dziś dzień"Dziecino nie płacz! nie!Rozjaśnij twoję twarz,Dopóki matkę masz,Nie może ci być źle;Na moim oprzyj się łonie,Ja cię przed bolem zasłonię - Dziecino nie płacz, nie!"Chowaj na później łzy!DZiś jeszcze anioł stróż Girlandą białych różOkala twoje sny,Na tkance marzeń pajęczejMaluje kolory tęczy - Chowaj na później łzy!"Rozkoszą wszystko tchnie,Śpiewa ci ptaków chór,W twym niebi enie ma chmurAni goryczy w łzie;Życie uśmiechem cię witaI każdy kwiat ci rozkwita,Rozkoszą wszystko tchnie!"Więc duszę swoję pieśćJutrzenką rajskich farb,I czystych uczuć skarbW niewinnej piersi mieść!Byś mógł zaczerpnąć w tym zdroju,Gdy ci przybraknie spokoju - Więc duszę swoję pieść!"Bo przyjdzie taki dzień,W którym, o synu mój,Napotkasz tylko znójZamiast rozkoszy tchnień:Zdrada ci oczy otworzy,Nieufność ducha zuboży,Bo przyjdzie taki dzień."Przyjdzie ci płacić krwiąSerdecznych marzeń dług,Zdepcze Cię w prochu wróg,Znieważy boleść twą;Szlachetny poryw zapałuI miłość dla ideałuPrzyjdzie ci płacić krwią."I bół swój będziesz niósłSamotny sercem w świat!Zawodów, złudzeń, zdradBędzie ci wieniec rósł,Cierniami otoczy skronie Skrępuje na zawsze dłonieI będziesz ból swój niósł"Na taki życia zmrokRozbicia ciemną noc,Zachowaj ducha mocI jasny dziecka wzrok.Niech ci wspomnienie kołyskiPrzyniesie matki uściskiNa taki życia zmrok!"Pomimo gorzkich próbZawsze, ach! Dobrym bądź!Z miłością drugich sądźI patrz z nadzieją w grób.Nie zatrać dziecinnej wiary,Nie żału swojej ofiary - Pomimo gorzkich prób."O, nie mów, dziecię me,Że marny życia trud,Że wszystko fałsz i brud,A prawdą tylko złe;Że trzeba wątpić i szydzić,Pogardzać i nienawidzić,O, nie mów, dziecie me!"Na matkę wspomnij swą,Na miłość co bez plam,Zwątpieniu zadaj kłamI obmyj duszę łzą,Wierz w piękność ducha słonecznąI w miłość, która jest wieczną - Na matkę wspomnij swą".
~ Asnyk Adam

: 04.02.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 198 |

Sonet

Jednego serca! Tak mało, tak mało,
Jednego serca trzeba mi na ziemi!
Co by przy moim miłością zadrżało,
A byłbym cichym pomiędzy cichemi.
Jednych ust trzeba! Skądbym wieczność całą
Pił napój szczęścia ustami mojemi,
I oczu dwoje, gdziebym patrzał śmiało
Widząc się świętym pomiędzy świętemi.
Jednego serca i rąk białych dwoje!
Co by mi oczy zasłoniły moje,
Bym zasnął słodko marząc o aniele,
Który mnie niesie w objęciach do nieba...
Jednego serca! Tak mało mi trzeba,
A jednak widzę, że żądam za wiele!
~ Asnyk Adam

: 01.02.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 168 |

Kiedym cię żegnał...

Kiedym cię żegnał, usta me milczały,
I nie wiedziałem, jakie słowo rzucić,
Więc wszystkie słowa przy mnie pozostały,
A serce zbiegło i nie chce powrócić.

Tyś powitała znów swój domek biały,
Gdzie ci słowiki będą z wiosną nucić,
A mnie przedziela świat nieszczęścia cały,
Dom mój daleko i nie mogę wrócić.

Tak mi boleśnie, żem odszedł bez echa,
A jednak lepiej, że żadnym wspomnieniem
Twych jasnych maszeń spokoju nie skłócę,

Bo tobie jutrznia życia się uśmiecha,
A ja z gasnącym żegnam się promieniem
I w ciemność idę, i już nie powrócę.
Adam Asnyk
16 września 1870
~ Asnyk Adam

: 01.02.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 190 |

Miejmy nadzieję!

Miejmy nadzieję!... nie tę lichą, marną,
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.

Miejmy nadzieję!... nie tę chciwą złudzeń,
Ślepego szczęścia płochą zalotnicę,
Lecz tę, co w grobach czeka dnia przebudzeń
I przechowuje oręż i przyłbicę.

Miejmy odwagę!... nie tę jednodniową,
Co w rozpaczliwy - przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
Nie da się zepchnąć z swego stanowiska.

Miejmy odwagę!... nie tę tchnącą szałem,
Która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
Przeciwne losy stałością zwycięża.

Miejmy pogardę dla wrzekomej sławy
I dla bezprawia potęgi zwodniczej,
Lecz się nie strójmy w płaszcz męczeństwa krwawy
I nie brząkajmy w łańcuch niewolniczy.

Miejmy pogardę dla pychy zwycięskiej
I przyklaskiwać przemocy nie idźmy!
Ale nie wielbmy poniesionej klęski
I ze słabości swojej się nie szczyćmy.

Przestańmy własną pieścić się boleścią,
Przestańmy ciągłym lamentem się poić:
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,
Mężom przystoi w milczeniu się zbroić...

Lecz nie przestajmy czcić świętości swoje
I przechowywać ideałów czystość;
Do nas należy dać im moc i zbroję,
By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość.
Adam Asnyk
6 maj 1871
~ Asnyk Adam

: 01.02.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 165 |

Prośba

O mój Aniele, ty rękęDaj!Przez łzy i mękę,Przez ciemny kraj,Do jasnych źródeł ty mnie doprowadź;Racz się zlitować!
Serce me zwiędło jak marnyLiść;Wśród nocy czarnejNie wiem, gdzie iść,I po przepaściach muszę nocować,Więc ty mnie prowadź.
To, com ukochał, com tyleCzcił,Zdeptane w pylePadło bez sił;Rozpacz i hańbę widząc po drodze,Stanąłem w trwodze.
Widziałem zbrodni zwycięskiSzał,Widziałem klęskiDuchów i ciał;Więc obłąkany boleścią, chodzęWe łzach i trwodze.
I nie wiem teraz, w co wierzyćMam,Jak dzień mój przeżyćW ciemności, sam;Nie wiem, czy zdołam wytrwać niezłomnie,Więc ty zstąp do mnie!Lękam się zstąpić z wątpieniemW gróbI z utęsknieniemDo twoich stópChylę się z prośbą i nieprzytomnieWołam: zstąp do mnie.
Pokaż mi tryumf w przyszłościDniach,Tryumf miłościKupiony w łzach,I ludu mego zwycięstwo jasnePokaż, nim zasnę!
Pokaż mi ciszę wschodzącychZórz,ZmartwychwstającychKrólestwo dusz,A dbać nie będę o szczęście własne,Spokojny zasnę.

27 kwiecień 1869
~ Asnyk Adam

: 01.02.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 289 |

Sonet IV (Jak ptaki..)

Jak ptaki, kiedy odlatywać poczną,
Bez przerwy ciągną w dal przestrzeni siną
I, horyzontu granicę widoczną
Raz przekroczywszy - gdzieś bez śladu giną...

Tak pokolenia w nieskończoność mroczną
Nieprzerwanymi łańcuchami płyną,
Nie wiedząc nawet, skąd wyszły... gdzie spoczną...
Ani nad jaką wznoszą się krainą.

W chmurach i burzy lub w blasku promieni,
Podległe skrytych instynktów wskazówce,
Lecą, badając wąski szlak przestrzeni.

Który im znaczą poprzedników hufce -
I tę przelotną grę świateł i cieni,
Jaką w swej krótkiej zobaczą wędrówce.
~ Asnyk Adam

: 01.02.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 180 |

Choć w praw niezmiennych...

Choć w praw niezmiennych poruszasz się kole
Jeśli rozpoznasz twórcze ich zamysły
I ten ich związek z dobrem świata ścisły,
I cel ich wieczny w swoją wcielisz wolę -

Wtedy swobodne masz do czynu pole:
Opadło jarzmo, więzy twoje prysły,
I jako czynnik chętny, niezawisły,
W rozwoju świata grasz świadomą rolę.

Lecz gdy chcesz działać ku powszechnej szkodzie
Gwałcić istotne zadania człowiecze -
Trudem Danaid wszelka twoja praca;

Jarzmo niewoli kark ci wtenczas bodzie,
Wyższa potęga przemocą cię wlecze
I przeciw tobie czyny twoje zwraca.
Adam Asnyk
1888
~ Asnyk Adam

: 31.01.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 170 |

Sen grobów (epilog)

O, jakże trudno pierzchłe już obrazyDo życia z sennych krain przywoływać!I jakże smutno ciemne duchów skazyZ zasłony, którą śmierć rzuca, odkrywać,I po przepaściach łowić epos bladą,I co zawiera męki, odgadywać!Czyż się nie cofnąć raczej przed gromadą,Co winy swoje w inne światy wlecze,I gdy się żywi do spoczynku kładą,Jeszcze w ciemnościach gdzieś krzyżuje miecze?Czyż nie zamilknąć przed żyjących rzeszą,Co mniemać będzie, że wraz z nią złorzeczę?Świat ten tak dziwny! I ludzie się śpiesząZetrzeć czym prędzej ślad krwawej areny;To, w co wierzyli wczoraj, dziś ośmieszą,I co dzień nowej potrzebując sceny,Trupa przeszłości ze wzgardą wywleką,Na łup zgłodniałe spraszając hieny.Tymczasem cienie nad letejską rzekąKończą tragiczną dramatu osnowę,Łzy im pod martwą zastygły powiekąI żale swoje wywodzą grobowe,Bo żyją tylko tym dalekim brzmieniem,Które przyszłości sny potrąca nowe.I myślą biedne, że ludzi wspomnieniemNieśmiertelności dokupią się mglistej,Że ta drgająca fala ich imieniemW krąg się po ziemi rozejdzie ojczystej,I że im echo wracające powieO serc pamięci wdzięcznej i wieczystej...Lecz świat ten dziwny! - Zrzuca szaty wdowią,Aby zapomnieć prędzej, czym żył wczora;I klątwą tylko żegnają synowieOdlatującej ojczyzny upiora,I dawny ołtarz rozpada się w zgliszczaPod jednym cięciem krwawego topora!Nowy obrządek i nowe bożyszczaBiorą pokłony spłoszonego tłumu;Lecz ani boleść, co serca oczyszcza,Ani jaskrawa pochodnia rozumuDo wyższych celów zaprzańców nie nagną,Bo ci śród szyderstw głuszącego szumuDo swych poziomów wszystko zniżyć pragną.Tak więc po smutnym przeszłości wyłomieZostaje w spadku wielkie tylko bagno.A kto się twarzą zwróci ku Sodomie,Tego Bóg w posąg boleści zamienia,I nad umarłym morzem nieruchomieSam pozostanie śród pustyń milczenia,Dźwigając przekleństw narzucone brzemię,Co go nimbusem piekieł opromienia.Śmieszna komedia! - gdzie zwycięzcy strzemięCałują zgięte na kolanach męże,I gdzie umarłych nieświęconą ziemięPlugawią jadem pełzające węże,I gdzie ostatnia zacność, co nie pada,Modlitwą nawet niebios nie dosięże!Więc gdy ostatnie hasło w sercach: zdrada,Z cmentarnych krzyżów niech pręgierze stawią!I umęczonych śpiąca już gromadaNiech się nie dziwi, że ich proch zniesławią,Niech się nie troszczy w chmurach rozpostarta,Że ich śmiertelnej koszuli pozbawią.Bo tak być musi. I dziejowa karta,Co lśniła blaskiem nieuszczkniętych marzeń,Raz ręką mściwej Nemezis rozdarta,Walać się musi w błocie ziemskich skażeń,Aż ją znów przyszłość podniesie zwycięskaI w krwi umyje anioł przeobrażeń.Choć się więc skruszy pierś niejedna męska,Kamienowana u świątyni progu,Choć grasująca czarnych odstępstw klęskaSzerzyć się będzie w smutnym epilogu:Nie przekupiony przetrwa prawdy świadek,Co boleść nasze odda w ręce Bogu.Ileż to ciemnych ciągnie się zagadekPrzy tym krzyżowym ludzkości pochodzie,Gdzie wciąż się nowy powtarza upadek,Co spycha w przepaść jasne duchów łodzie!Ileż to razy ginące plemionaChciały powstrzymać słońce na zachodzie,By przyszłość w swoje uchwycić ramiona,Sądząc, że one kończą dzień pokuty,A jutro błyśnie jutrznia nieskażona!Próżne złudzenia! Bo ich ślad zatrutyZostaje w spadku przyszłym pokoleniom:Ideał starców łamie się zepsuty,A młódź urąga okrwawionym cieniom;I gdy ma nowe gonitwy poczynać,Kłamstwo zadaje przeszłości natchnieniom.Więc znowu trzeba boleć i przeklinać,Trzeba ukochać jaką nową marę,I nowe tęcze na niebie rozpinać,Wątpić i wierzyć, i znów tracić wiarę.A po pielgrzymce męczącej i długiejMinotaurowi znów złożyć ofiarę.Ha! gdyby znalazł się Tezeusz drugi,Co by odszukał labiryntu wątekI spłacił za nas zaciągnięte długi,I dał nam w ręce rapsodu początekMożeby jeszcze było stworzyć z czegoDziwną krainę marzeń i pamiątek!...Lecz tak - co robić?... Życzę snu dobregoI tej odwagi, co zdrajcom przystoi...A sam do grobu wracam splamionegoJak upiór w dawno zardzewiałej zbroi,Któremu serce trza odjąć i głowę,Aby nie straszył tłuszczy, co się boi.
~ Asnyk Adam

: 30.01.2008 | : - | : 0 | : 0 | : 143 |

<<<     1     2     3     4     [5]   ...     12     13     14     15     >>>

Wybierz wierszyki autora na literę:

Free Download / długopisy reklamowe / odzież reklamowa / wymiana fanów / Fototapety / zabawki edukacyjne - sklep mali eksperci / sklep dla niemowląt / Salony kosmetyczne / Zakopane / soczewki kontaktowe / www.pro-link.eu / Oprogramowanie / Programy dla firm / Aplikacje www / Pogotowie hydrauliczne Szczecin / Rehabilitacja dzieci i niemowląt / ANTYKI / serwis drukarek Kraków / Ubieranki / Katalog / SEOKatalog / ODZYSKIWANIE DANYCH /

stat4u