Wierszyki: P Dodaj wierszyk »
Zwykłe matczysko
Matka Gracchów? Rzymska matrona? Propagandowe nazwisko?
Nie, to tylko dobroć wcielona,
Zwykłe matczysko.
Wielkość mało dla niej stanowi.
Do szczęścia jej nie wystarczy,
Nie ona to rzekła synowi:
Z tarczą albo na tarczy!
Mocna nie jest. Wzdycha i płacze
Nad poniżeniem jednostki,
Nad dzieckiem swojem tułaczem,
Nad zagadką wyroków boskich.
Lecz za każdą jej łzę spada pocisk!
Za westchnienie - dymi rumowisko!
I cóż na to anioł dobroci?
Płacze dalej i oto wszystko.
Lecą światem rikoszetów echa,
Płoną gniewy l odwety męskie -
Któż by z panów zemsty poniechał,
Zemsty z Bogiem lub przeciw Bogu?
Wiktorie stają u progu -
A tu tylko matczysko tęskne.
Władcy wojny prowadzą. Stać ich
Na ofiary ku przyszłym chwałom!
Ale matka za to wszystko zapłaci,
Jeśli syn jej nie powróci cało... ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Bratki cmentarne
Umarli wychodzą z ziemi gromadą bratków;
bratki są martwe i nieme
- niepomne strasznych wypadków.
Życiu i śmierci obce,
żywią się rosą ranną,
bratek, któy był chłopcem,
bratek, który był panną.
Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
"Kurier Literacko-Naukowy" 1929 nr 43 ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Chinoiserie
Nie po to chcę jechać do Chin, by widzieć piękne świątynie,
wieżę jakąś Ming czy Tsin,
lub pejzarz w Kao-linie.
Przecież
póki mam twarz białą z różowym,
bez kurzych łapek na skroni,
marzyć o tym lub owym
nikt mi nie wzbroni.
Otóż:
Chcę jechać do chińskiej miłości,
chcę jechać do chińskiej wiśni,
najłatwiej tam i najprościej
sen chiński mi się wyśni.
Może
jakiś szumiący dostojnik
nieznany, żółty i ciemny,
w ramionach jedwabiem strojnych
nauczy mnie chińskich tajemnic?
Jakich?
Tajemnic laki, herbaty,
płaskich jak liść kapeluszy,
pagód i smoków rogatych,
i mojej własnej duszy. ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
* * * [rozcinam pomarańczę bólu]
rozcinam pomarańczę bólu połową bólu karmię twoje usta
głodni tak dzielą chleb
spragnieni wodę
uboga jestem - mam tylko ciało
usta ściągnięte tęsknotą
ręce - jesienne liście
wyglądające odlotu
rozcinam pomarańczę bólu
sprawiedliwie na pół
gorzkim ziarnem karmię twoje usta ~ Poświatowska Halina
* * * [Ty miły jesteś ślepy]
Ty miły jesteś ślepy więc cię nie winię
ale ja mialam dwoje oczu widzących
na nic
widzącymi oczami
nie dostrzegłam twojego serca
chwytnymi rękami
nie ujełam
i wymknęło mi się
jak ziemia bogu
żeby zataczac się po orbitach
samotności
i stałeś się odległy
jak Mleczna Droga
widna juz nocą tylko
bezsenna z chlodu. ~ Poświatowska Halina
Xxviii
Lubię więdnące kwiaty pełne bladej ciszy, Oczyma się patrzące w niebo
omdlałem-
modlitwę ich przedśmiertna ucho moje słyszy,
pożegnanie i razem powitanie ziemi
Gdybyśmy tak umierać mogli, jak te kwiaty
ziemie żegnać i ziemie wraz witać rodzice,
a nie jakieś zaziemskie gdzieś przeczuwać
błędnym wzrokiem w straszliwe światy patrzeć tajemnice.
Gdyby ból każdy w ludzkiej piersi skryty,
jedne litości łże wycisną z oczu
a łzy gwiazdami zalśniły w przezroczu:
to stałaby się błękitów opona
jako kopuła lita z gwiazd sklepiona
choć w nieskończoność ciągną się błękity. ~ Przerwa-Tetmajer Kazimierz
Nietoperz
1 Gdy już zmierzch wonne olejki w tęczowe niebo wetrze,
nietoperz wylatuje ze strychu
i zaczyna mierzyć po cichu
wielkie koła tęsknoty rozlane na wietrze...
2
Traci ślad i zaczyna na nowo.
Cicho trzepie skrzydłem błoniastem
i mierzy, i mierzy do świtu
koła wieczornych tęsknot wiszących nad miastem. ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Tapicer
Nad łóżkiem samotnej kobiety, dla której nie ma już rady,
księżyc, tapicer blady
rozwija pełne wspomnień tapety... ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Butterfly
Biała Mistress Pinkerton czeka przy sztachecie, lecz już Butterfly po ścieżce kroczy:
"Niech się przyjrzą moje smutne oczy
najszczęśliwszej" na ziemi kobiecie".
Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
"Świat" 1926 nr 26 ~ Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
* * * [jak ogień trawi lekkie drzewo]
jak ogień trawi lekkie drzewo tak ja oplatam twoje ciało
miękka i zwinna jak płomień
kochając ciebie delikatnie
rozniecam twoje myśli w płomień
mój żar ich zimną formę kradnie
dotknięcie moje jasne niebo
twych oczu zwęża w ciemny płomień
tak kocham cię kochając siebie
płomień powtarzam płomień płomień
kaleczy usta rani dłonie
i wszelki kształt pod złotem grzebie ~ Poświatowska Halina


